KALLIRA
– Ruszamy teraz – powiedziałam twardym głosem, odwracając się od komnaty i spoglądając na ścieżkę przed nami. – Nie przegrupowujemy się, nie zwlekamy, idziemy prosto do niej.
Valerius patrzył na mnie przez chwilę dłużej niż zwykle, a jego uwaga była skupiona w sposób, który wykraczał poza samo słuchanie. Nie zakwestionował moich słów, ale coś w jego twarzy pokazywało, że dokładnie rozumie,
















