POV KALLIRA
Ciężkie dębowe drzwi wielkiej sali rady zatrzasnęły się z kliknięciem, zamykając wyjście za ostatnimi wychodzącymi starszymi. Odbijające się echem głuche uderzenie oznaczało koniec bezpośredniego kryzysu, pozostawiając po sobie ciągnącą się, posiniaczoną ciszę. Rozległa kamienna sala przypominała grobowiec. Stałam blisko środka, moja klatka piersiowa unosiła się i opadała w rytm płytki
















