KALLIRA
Oczy strażnika utknęły we mnie i w tamtej chwili wiedziałam, że nie uda mi się niepostrzeżenie wymknąć. Wyprostował się, gdy tylko do niego dotarło, kim jestem, a jego dłoń powędrowała w kierunku broni bardziej z instynktu niż z konieczności. Nie poruszyłam się od razu, ponieważ każdy gwałtowny ruch tylko pogorszyłby sytuację.
– Luna Kallira – powiedział; jego głos niósł się na tyle głośno
















