KALLIRA
Strażnicy ruszyli pierwsi, ale nie zaszli daleko. Valerius wszedł między nich, zanim zdążyli uformować właściwy szyk, i poczułam zmianę w powietrzu w chwili, gdy przestał się powstrzymywać. Jego obecność napierała na zewnątrz w sposób, który sprawił, że nawet ja przystanęłam, i zrozumiałam, że już nie trzymał się w ryzach.
"Wycofać się" – powiedział.
Początkowo nikt się nie poruszył, i to
















