KALLIRA
Wyruszyliśmy przed pierwszym brzaskiem; nie głównymi ścieżkami, ale trasą, która pozwalała nam pozostać niezauważonymi i z dala od zwykłych linii patrolowych. Valerius prowadził oddział bez podnoszenia głosu, a jego wilki podążały z rodzajem dyscypliny, której nie trzeba było w żaden sposób egzekwować.
Trzymałam się blisko niego, nie dlatego, że mi kazano, ale dlatego, że miało to najwięc
















