KALLIRA
Sala rady powoli wracała do spokojnego ruchu po tym, jak starsi zakończyli wymianę zdań. Rozmowy zostały wznowione, ale nie było w nich nic z normalności.
Każdy głos był cichszy, każde spojrzenie ostrożniejsze, a ja czułam, że coś zostało już wprawione w ruch.
Stałam obok Valeriusa, świadoma, że jego obecność zmieniła to, jak reszta na mnie patrzyła. Już nie z litością, ale z czymś ostrze
















