W przeciwieństwie do ostatniego razu, gdy prowadzono ją do donżonu po jej „prezent”, tym razem przeszli spory dystans wokół zamku, aż na otwarte pole.
Podczas spaceru król wciągnął Genevieve w luźną rozmowę, a im więcej mówił, tym bardziej kojarzył jej się z osobą, którą poznała dzięki komentarzom w książce, i tym swobodniej czuła się w jego towarzystwie.
Aż w końcu dotarli na otwarte pole, gdzie
















