Plaża.
Szum fal.
Chłód.
Potem, równie nagle, jak zapadła w sen, wszystko zniknęło.
Usiadła gwałtownie, jej oddech był rwany i szybki, a pierś falowała, gdy jej dłoń zacisnęła się mocno na wisiorze naszyjnika spoczywającym na dekolcie.
Odrzuciła kołdrę i spuściła nogę na podłogę, czując, że pozycja, w której znajdowała się przed chwilą, czyniła ją teraz niezwykle bezbronną.
To trwało zaledwie ułame
















