"Czy wszystko u ciebie w porządku?"
"Tak, Wasza Wysokość. Po prostu..." – jej głos zamarł na dźwięk kroków biegnącego korytarzem strażnika.
"Wasza Wy-wysokość, Wasza Wy-wysokość..." – zawołał zdyszany, po czym padł na kolana. Zanim zdążył wyjawić cel swojego przybycia, król już pytał:
"Czy gotowe?"
"Tak, Wasza Wysokość".
"Odejdź". Potem król odwrócił uwagę od oddalającego się strażnika i spojrzał
















