„Dawno temu złożyłam sobie obietnicę. Że nie oddam się nikomu, dopóki nie wyjdę za mąż. Przez wzgląd na dziecko, które mogłabym sprowadzić na ten świat”.
Wzrok króla spoczął na niej.
Brązowe, żarzące się oczy.
Sprawiały, że czuła spokój.
Potem spojrzała na swoje dłonie, pocierając kłykcie o wnętrze lewej dłoni.
„Chcę, by dziecko miało ochronę i miłość, a małżeństwo to gwarantuje. Nie chcę, by skoń
















