"Ronanie..."
"Tutaj naszkicuję kontur". Jego słowa brzmiały stłumione, gdy składał delikatne pocałunki wzdłuż jej szyi.
"I tutaj" – jego palce przesunęły się po jej ramieniu w górę szyi, szorstka skóra rękawicy muskała jej ciało, sprawiając, że krew w jej żyłach zmieniła się w ogień.
Przygryzła wargę, by nie wydać żadnego dźwięku, ale wtedy jego język musnął jej szyję, a ona wygięła się ku niemu,
















