Złamana Partnerka Alfy

Złamana Partnerka Alfy

Autor: Katty&Cutie

Rozdział 4: Sutton
Autor: Katty&Cutie
24 lut 2026
Rozdział 4: Sutton Cichy dźwięk muzyki klasycznej unosił się nade mną. Byłam zaplątana w słodki sen pełen komfortu i miłości. Obce, ale cudowne uczucie wciąż najeżdżało mój umysł, sprawiając, że chciałam trzymać się tego wrażenia tak długo, jak mogłam. Niestety, czułam, że jestem wciągana z powrotem do świadomości. Pozwoliłam powiekom zatrzepotać i otworzyć się. Byłam w nieznanym pokoju oświetlonym naturalnym światłem słońca. Pozwoliłam oczom przywyknąć i odwróciłam się w stronę stłumionego głosu. Był tam zestaw podwójnych szklanych drzwi prowadzących na coś, co wyglądało na balkon. Wysoki, barczysty mężczyzna w garniturze stał na zewnątrz, rozmawiając przez telefon. Moje tętno przyspieszyło. Nie mogłam rozpoznać, kim jest, gdy stał do mnie tyłem. O ile w ogóle go znałam. Mgliście pamiętałam, że rozmawiałam z kimś, zanim świat stał się czarny. To był mężczyzna. Mężczyzna o przeszywających piwnych oczach. Niewiele więcej pamiętałam. Nie wiedziałam, co działo się ze mną później. Spojrzałam w dół. Moje lewe ramię było usztywnione szyną aż do dwóch ostatnich palców. Górna część prawego ramienia była owinięta bandażem, a do wierzchu mojej dłoni podłączona była kroplówka. Byłam otulona w wygodnym łóżku, a obok stała taca z artykułami medycznymi. Laptop był ustawiony na składanym stoliku i krześle w pobliżu. Wszystko to wyglądało całkiem miło, ale dlaczego mnie tu przywieźli? Dlaczego nie byłam w szpitalu? Usiadłam ostrożnie. Skrzywiłam się, gdy liczne źródła bólu ożyły. – Nie powinnaś jeszcze próbować wstawać. Podskoczyłam z zaskoczenia, krzywiąc się od nagłego ruchu. – Nie chciałem cię przestraszyć – powiedział, robiąc krok w moją stronę. Odsunęłam się, a on się zatrzymał. – Nie skrzywdzę cię. – Gdzie jestem? – wychrypiałam. Mężczyzna podszedł do bocznego stolika i nalał szklankę wody. Przechodząc na stronę łóżka, wyciągnął ją do mnie. – W bezpiecznym miejscu – powiedział. Wzięłam szklankę. Starałam się unikać dotykania go. Cofnął się o krok, na szczęście dając mi trochę przestrzeni. Napiłam się wody. Zbyt spragniona, by kwestionować zawartość. Mężczyzna usiadł przy stole, ale jego wzrok był we mnie intensywnie wlepiony. – Lekarz będzie tu za chwilę, żeby cię sprawdzić – powiedział, a jego głos był głęboki i gładki. Byłby kojący w każdych innych okolicznościach. – Ucieszy się, widząc cię przytomną. – Jak długo spałam? – zapytałam, tylko nieco wyraźniej niż wcześniej. – Dwa dni – odparł. Przygryzłam nerwowo wnętrze wargi. Straciłam dwa dni. Nie miałam pojęcia, gdzie jestem. Kim jest ten mężczyzna ani czego ode mnie chce. Wzięłam kolejny łyk wody, odchrząkując. – Czy mogę zapytać, kim jesteś? – zapytałam. – Chciałabym wiedzieć, komu mam dziękować za ratunek. Kącik jego ust drgnął nieznacznie. – Nazywam się Lucas Danvers. Poczułam, jak krew odpływa mi z twarzy. Znałam to imię. Przesunęłam się na łóżku, oddalając się od niego. – Ten… Alfa Lucas Danvers? Słyszałam, jak Mason i Alfa Anders rozmawiali o nim kilka razy. Alfa Lucas przejął Watahę Żelaznej Łapy po pokonaniu poprzedniego Alfy w walce. Z tego, co słyszałam, było to wrogie przejęcie. Alfa Anders i Beta Mason wydawali się… podziwiać brutalność, z jaką wykonał to zadanie. Niejednokrotnie dyskutowali o tym, jak bardzo budzi grozę. Wydawali się wręcz znużeni myślą o wchodzeniu z nim w układy. A teraz byłam na jego łasce. Najniebezpieczniejszy Alfa w Lycurii. Mężczyzna, któremu nawet mój sadystyczny były partner nie chciał wejść w drogę. Panika wypełniła moją pierś. Przesunął się do przodu na krześle, a ja zerwałam się do akcji. Wykulając się spod koców, chwyciłam nożyczki z tacy z przyborami medycznymi. Ustawiając łóżko między nami, odskoczyłam, trzymając nożyczki w górze. – Trzymaj się z daleka – zagroziłam, gdy wstał. – Nie możesz mnie tu trzymać. Nie pozwolę ci. Umrę, zanim stanę się zabawką dla kolejnego cholernego wilka. Jego oczy pociemniały. Moje słowa brzmiały mocno, ale łzy zaczęły płynąć bez mojej zgody. Ręce mi się trzęsły. Wyrwałam kroplówkę z dłoni i krew spływała teraz po moim nadgarstku. – Nikt cię nie skrzywdzi – powiedział Alfa Lucas cicho, ale stanowczo, z rękami uniesionymi w geście poddania. – Mówiłem ci. Jesteś tu bezpieczna. Przysięgam. Zrobił powolny krok w moją stronę, potem kolejny. Ruszyłam w stronę drzwi, robiąc tylko małe kroki, bo moje sztywne, obolałe ciało reagowało powoli. Wciąż byłam słaba, a dni w łóżku nie pomogły. Kolana zaczęły mi się trząść, a krawędzie widzenia rozmyły się. Próbowałam zmusić stopy do ruchu, ale poczułam, że nogi odmawiają mi posłuszeństwa. Silne ramiona otoczyły mnie, zanim uderzyłam o podłogę. Wciągnęłam powietrze, gdy mrowiący prąd przeszył moje ciało w miejscu, gdzie mnie dotknął. Podniósł mnie i posadził na skraju łóżka, klękając przede mną. – Mówiłem ci, żebyś nie wstawała – skarcił mnie, biorąc moją krwawiącą dłoń. – Nie będziemy z powrotem wkłuwać kroplówki w tę rękę. Miejmy nadzieję, że nie zerwałaś szwów. Odbierając mi nożyczki, sięgnął po gazę z tacy i przyłożył do mojej dłoni, trzymając mocno, by zatamować krwawienie. Konsternacja zalała mnie na widok jego troskliwości. Wydawał się zdenerwowany tym, że zrobiłam sobie krzywdę. Nie rozumiałam, co się dzieje. Dlaczego miałoby go to obchodzić? – Proszę – powiedział, przyklejając plaster na moją dłoń. – Teraz myślę, że moja kolej zapytać o twoje imię. Nasze oczy się spotkały, a moje serce zgubiło rytm. Odchrząknęłam, zabierając dłoń z jego uścisku. Szczerze nie miałam pojęcia, co się dzieje. Strach, który mnie wypełniał, zdawał się ulatniać. To nie mógł być ten sam człowiek, o którym słyszałam. Kimkolwiek był, nie było sensu odmawiać jego prośbie. – Nazywam się Sutton Langston.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki