Rozdział 61: Sutton
Lucas wyjechał następnego ranka przed wschodem słońca. Obudzenie się bez niego było trudniejsze, niż się spodziewałam. Dość mocno przyzwyczaiłam się do jego obecności obok mnie. Obawa, że zrobiłam coś nie tak, wcale nie pomagała. Próbował zignorować kolejny zrujnowany moment i udawać, że wszystko jest w porządku, ale wiedziałam, że nie jest.
– Halo, ziemia do Sutton... – głos T
















