Rozdział 57: Lucas
Rzuciłem się na nią. Jedną dłonią zakryłem jej usta. Moje ramię oplotło jej ciało, przygwożdżając ją do mnie.
– Nie pozwolę ci, Sutton – warknąłem. – Nie teraz.
Walczyła ze mną. Kopała we wszystko, co się dało. Była silniejsza niż wcześniej i z trudem ją utrzymywałem. Ona z trudem utrzymywała samą siebie. Rhonen skomlał z troski i strachu. Moja dłoń przesunęła się, by chwycić je
















