Benson spojrzał na nią i uśmiechnął się lekko. – Dobrze.
Juliana poczuła się nieco zawstydzona i poszła na górę, aby wziąć prysznic i przebrać się.
Kiedy zeszła na dół, śniadanie stało już na stole, a starszy pan Leach i Benson czekali na nią.
Juliana usiadła i powiedziała: – Dzień dobry, dziadku.
Starszy pan Leach spojrzał na nią i czuł coraz większe zadowolenie. Uśmiechnął się z czułością: – Przygotowałem wszystkie prezenty na twój powrót do domu, sprawdź, czy czegoś jeszcze brakuje.
Wczoraj odebrała akt ślubu, więc wypadało, aby dziś odwiedziła swój dom rodzinny.
Juliana wypiła mleko i odpowiedziała: – To wystarczy. Dziękuję, dziadku.
Starszy pan Leach odparł: – Jesteśmy teraz rodziną, nie musisz być tak oficjalna. A propos, ogłoszono przetarg na tereny w południowej części miasta. Powiedz ojcu, żeby zwrócił na to większą uwagę, bo już wszystko zaaranżowałem.
Miał na myśli to, że ziemia w południowej części miasta została już przeznaczona dla Grupy Lewis.
Juliana spojrzała na niego: – Dziadku, nie musisz pomagać Jermaine’owi. Poza tym Grupy Lewis nie stać na projekt zagospodarowania tych gruntów.
Chociaż Juliana nie robiła wcześniej nic pożytecznego, uczyła się bardzo pilnie, by zwrócić na siebie uwagę Jermaine’a i zyskać uznanie Jaydena.
Dlatego miała pewne pojęcie o firmie.
Plan zagospodarowania terenu na południu miasta był tak ogromny, że Grupa Lewis nie miała wystarczających środków, by w niego zainwestować.
Starszy pan Leach spojrzał na Julianę ze zdziwieniem, po czym powiedział: – Juliano, ty też jesteś właścicielką Grupy Lewis, nie oddawaj jej innym.
Juliana zawahała się na chwilę, myśląc o delikatnych relacjach w rodzinie Lewisów i fakcie, że teraz desperacko potrzebowała pieniędzy i władzy.
Co więcej, Grupa Lewis była firmą, którą matka Juliany zbudowała od zera wraz z Jermainem.
Nie mogła oddać wszystkiego Jermaine’owi ani zrujnować ciężkiej pracy swojej matki.
Wychodząc, Juliana poprosiła Bensona o tabletki, które zażywał, chcąc zabrać je do laboratorium.
Juliana nie pozwoliła Philipowi się odwieźć, lecz sama pojechała do domu Lewisów.
Kiedy weszła do środka, zobaczyła Selene siedzącą na kanapie, która na jej widok natychmiast wstała.
Selene przywitała ją z radosną miną. Widząc, że Juliana wygląda pięknie nawet bez makijażu, zamarła na chwilę, po czym uśmiechnęła się. – Jill, w końcu wróciłaś. Wszystko w porządku? Czy Benson cię skrzywdził?
Selene zmierzyła Julianę wzrokiem, próbując znaleźć na jej ciele jakikolwiek ślad obrażeń.
Jednak poza siniakami na ramionach i szyi Juliany, nie było żadnych ran, nie wspominając o złamanej ręce czy nodze.
Juliana dostrzegła rozczarowanie na jej twarzy i uniosła brwi z uśmiechem. – Jesteś rozczarowana, że nie jestem ranna?
Selene odparła z uśmiechem na ustach: – Jak możesz tak mówić? To dobrze, że nic ci nie jest. Tak się o ciebie martwiłam, że nie spałam dwie noce. Spójrz, mam cienie pod oczami.
Juliana rzuciła jej okiem. – Jakie brzydkie.
Uśmiech na twarzy Selene zamarł. Żadna kobieta nie lubi, gdy nazywa się ją brzydką.
Opruściła głowę nieco nieśmiało: – To nic, jeśli Jaydenowi nie przeszkadza, że jestem brzydka.
Juliana spojrzała w dół na Selene, która celowo dotykała diamentowego pierścionka na serdecznym palcu lewej ręki. Uniosła lekko brwi, udając, że tego nie widzi, i usiadła prosto na sofie. Selene usiadła naprzeciwko Juliany i kontynuowała zabawę pierścionkiem: – Jill, Jayden mi się oświadczył. To pierścionek, który mi kupił. Kosztował dwieście tysięcy dolarów.
Wczoraj, po zastrzyku, Jayden zabrał Selene, by kupić pierścionek z brylantem i kwiaty na oświadczyny.
Juliana uniosła na nią brew: – I co z tego?
Selene się popisywała.
Spojrzała na Julianę niewinnie i wyczekująco. – Jesteś mężatką i nie możesz już kochać Jaydena, więc czy możesz pobłogosławić mnie i Jaydena?
Juliana spojrzała na nią i uniosła lekko brew. – Cóż, życzę wam bezpłodności i gromadki dzieci.
















