W salonie stary pan Leach obserwował, jak wchodzą, trzymając się za ręce. Na twarzy Bensona malował się uśmiech.
To sprawiło, że staruszek odetchnął z ulgą.
Benson z powodu swojej choroby nigdy się dużo nie uśmiechał, a nawet jeśli czasem przybierał uśmiech, nie płynął on z serca.
Teraz nawet jego oczy się śmiały i pozwalał Julianie trzymać się za rękę, co wróżyło same dobre rzeczy.
Pan Leach zauw
















