Juliana nakryła głowę poduszką i udawała, że tego nie słyszy, ale głos Bensona wdarł się do środka jak magiczny dźwięk.
Benson przekonywał ją zniżonym głosem: „Wpuść mnie najpierw, a potem ukarzesz, mmm?”
Juliana usłyszała jego ostatnie słowo, a rumieniec, który już wyblakł, ponownie pojawił się na jej policzkach.
Tylko dlatego, że kiedy całował ją w samochodzie, wydał z siebie taki dźwięk, niski,
















