Juliana skinęła głową: „Będę”.
Stary Pan Leach myślał, że będzie sprawiać kłopoty, ale była cicha, więc był jeszcze bardziej zadowolony: „Zjedzmy kolację”.
Juliana była nieco zaskoczona, widząc, jak Stary Pan Leach wstaje. Czyżby czekał na nią z kolacją?
Siedząc przy stole, Juliana upewniła się, że Stary Pan Leach rzeczywiście na nią czekał, widząc na stole dwa pikantne dania.
Juliana była wzruszona. Minęło sporo czasu, odkąd ktoś czekał na nią z posiłkiem.
Po cichym posiłku Stary Pan Leach zaprowadził Julianę do Bensona.
W drodze Stary Pan Leach powiedział głębokim głosem: „Wiesz o Bensonie. Jesteś ostatnia i nie pozwolę mu cię skrzywdzić”.
Juliana odpowiedziała lekko.
Wszyscy w Mieście F wiedzieli, że Benson Leach był agresywnym, szalonym człowiekiem o krótkim żywocie, który nie dożyje 28 lat.
Rodzina Leachów znalazła dla Bensona wiele kobiet, ale wszystkie zostały pobite i uciekły. Kilka z nich zostało nawet poważnie rannych i trafiło do szpitala.
Od tego czasu, gdy kobieta słyszała imię Bensona, nie czuła nic poza strachem i trzymała się od niego z daleka.
Powodem, dla którego rodzina Leachów zwróciła się do Juliany, było to, że była jedyną kobietą w Mieście F, której horoskop pasował do Bensona.
A Juliana została sprzedana przez Jermaine'a, by przypodobać się rodzinie Leachów.
Stary Pan Leach pchnął drzwi do pokoju Bensona i Juliana weszła do środka.
Zobaczyła wysoką i prostą sylwetkę, i patrząc tylko na jego plecy, poczuła, że jest on nietykalny.
Stary Pan Leach powiedział: „Benson, to jest Juliana, od teraz jest twoją żoną. Ona jest ostatnia”.
Benson nie odwrócił się ani nie odezwał.
Stary Pan Leach westchnął bezgłośnie i powiedział do Juliany: „Juliano, spędź z nim trochę czasu”.
Po tych słowach wyszedł i zgasił światło. Do środka wpadało tylko mgliste światło z zewnątrz.
W chwili, gdy drzwi się zamknęły, Benson poruszył się z zimnym i morderczym pędem, uderzając Julianę prosto w głowę.
Juliana przechyliła głowę na bok, zacisnęła pięści i oddała cios...
W mglistym świetle pokoju dwoje ludzi atakowało się nawzajem pięściami w agresywny sposób...
Juliana była jednak kobietą i nie była tak silna jak mężczyzna. Co więcej, zmieniła ciało, więc jej siła była znacznie mniejsza i wkrótce znalazła się w niekorzystnej sytuacji.
Jednak wykorzystując swoją drobną kobiecą posturę, Juliana uchyliła się szybko i ze zwinnością chwyciła jego krawat, pociągnęła go do tyłu, owinęła i zacisnęła wokół jego szyi.
Następnie przycisnęła go mocno do podłogi przed oknem sięgającym od podłogi do sufitu, przygwoździła go od tyłu i nachyliła się do jego ucha: „Panie Leach, tylko ja mogę pana odtruć”.
Nie mogła się z nim równać i to był jej ostatni ruch.
Benson nie odwrócił się ani nie bał się uduszenia. Jego głos brzmiał lodowato: „Odtruć?”
Czy jego dziadek dodał afrodyzjak do jego jedzenia, żeby mógł spłodzić dziecko?
Benson uśmiechnął się szyderczo, po czym chwycił Julianę za nadgarstek, obrócił ją i przygwoździł do ściany, obejmując ją ramieniem za szyję.
W mroku spojrzał na nią wrogo i powiedział zimnym głosem: „Nie mam nic przeciwko zrobieniu tego z martwym ciałem”.
To, co miał na myśli, było oczywiste. Jeśli naprawdę musiałby przespać się z kobietą, by pozbyć się trucizny, nie miałby nic przeciwko zabiciu jej najpierw, a potem użyciu jej do detoksu.
Bezwzględny zboczeniec!
Juliana oddychała z trudem, ale wciąż się uśmiechała i uniosła brew: „Panie Leach, zobaczmy, kto jest szybszy, pan czy ja?”
Benson poczuł chłód na karku, który pochodził od ostrego, spiczastego narzędzia.
Ta kobieta też była zdesperowana, nie taka jak te, które Stary Pan Leach przysyłał wcześniej.
Wystarczająco dzika! Wystarczająco bezwzględna!
Juliana przechyliła głowę, zbliżając czerwone usta do jego ust: „Panie Leach, a może najpierw antidotum?”
















