Długi łańcuch owinął się wokół obu ramion Bensona, unieruchamiając jego ciało w miejscu.
Benson szarpał się i ryczał, gdy jego wargi musnęły usta Juliany.
Miękkość jej warg i świeża woń lekarstw bijąca od jej ciała sprawiły, że na chwilę zamarł.
Ale wkrótce znów zaczął się szarpać z ogromną siłą.
Łańcuch nie był wystarczająco długi, więc Juliana używała własnych ramion, by objąć połowę jego ciała.
















