Juliana spojrzała w górę. To był odgłos czegoś upadającego na ziemię.
Benson rozbijał rzeczy.
Bang, bang, bang.
Dźwięki stawały się coraz głośniejsze.
Juliana zmarszczyła mocno brwi, podnosząc stopę, by wejść na górę.
Stary pan Leach pociągnął ją z powrotem: „Jill, co ty robisz?”
Juliana spojrzała na drugie piętro. „Idę sprawdzić co z Bensonem. Nie mogę pozwolić, by tak dalej robił.”
Stary pan Lea
















