Juliana, widząc Bensona w takim stanie, szybko się uspokoiła.
Skoro Benson wciąż zachowywał resztki zmysłów, była jeszcze szansa. Wciąż ją rozpoznawał, co różniło się od jego poprzedniego ataku, kiedy nie poznawał nikogo.
Zamierzała go wyleczyć.
Juliana wstała z łóżka i ruszyła w jego stronę.
– Benson...
Benson wrzasnął na nią:
– Nie podchodź tu! Nie wydawaj dźwięku! Odejdź!
Zapach jej ciała był z
















