Juliana natychmiast wyczuła jego twardość, a jej twarz zapłonęła.
Uderzyła go łokciem w klatkę piersiową: „Benson, uspokój się, albo cię zostawię”.
Głos Bensona był chrapliwy: „Jestem spokojny, ale to jest podekscytowane i nie mogę tego kontrolować”.
Juliana była zażenowana i zirytowana: „Ty...”
Benson odsunął się nieco i naciągnął kołdrę między nich, by odizolować ich od niezręczności.
Kiedy skoń
















