Juliana spojrzała na niego w górę, uznając go za postać zupełnie niezgłębioną.
Na dole starszy pan Leach i Philip stali u wejścia na schody, chodząc tam i z powrotem i wyciągając szyje, by dostrzec cokolwiek na piętrze.
Słysząc otwierające się drzwi, podnieśli wzrok nerwowo, z wyrazem troski na twarzach.
Gdy Benson pojawił się wraz z Julianą, oczy starszego pana Leacha zaczerwieniły się z emocji: „Juliano, dobrze widzieć, że nic ci nie jest”.
Juliana była doprawdy dziewczyną przeznaczoną Bensonowi.
Gdy ta dwójka zeszła na dół, starszy pan Leach ledwie rzucił okiem na Bensona, który był w całkiem dobrym humorze, i skupił całą swoją uwagę na Julianie.
Obejrzał Julianę od stóp do głów i zapytał z troską: „Juliano, Benson cię nie skrzywdził, prawda?”
Juliana bardzo polubiła tego staruszka. Potrząsnęła lekko głową: „Nie”.
Dopiero wtedy starszy pan Leach odetchnął z ulgą. Kiedy jednak dostrzegł siniaki na ramionach Juliany, a nawet na jej szyi, na jego twarzy pojawił się dobrotliwy, pełen czułości uśmiech.
Poprosił Philipa o przygotowanie śniadania i orzeźwiających potraw ziołowych.
Następnie zwrócił się do Bensona przyciszonym głosem: „Chociaż jesteś młody i pełen męskiego wigoru, a to był wasz pierwszy raz, czy nie mógłbyś być nieco delikatniejszy dla tej dziewczyny? Zostawiłeś na niej tak wyraźne ślady”.
Benson uniósł głowę, by spojrzeć na Julianę, która miała dwa siniaki na ramionach. Były to ślady, które zostawił, trzymając ją mocno zeszłej nocy.
To właśnie one wprowadziły starszego pana Leacha w błąd.
Benson zmarszczył lekko brwi. Oczywiście, że nie użył dużej siły. Jej skóra była po prostu zbyt delikatna.
Juliana poczuła jego spojrzenie i podniosła wzrok.
Benson uśmiechnął się nieznacznie: „Następnym razem będę ostrożny”.
Starszy pan Leach zapytał go z troską: „Jak spałeś zeszłej nocy?”
Benson ponownie spojrzał na Julianę, której smukła sylwetka podkreślała jej atrakcyjne ciało.
To sprawiło, że Benson znów się uśmiechnął: „Bardzo dobrze. Przez całą noc nic mi się nie śniło”.
Zasnął po tym, jak Juliana wykonała mu akupunkturę, ale wkrótce dopadł go koszmar.
To wyjaśniało, dlaczego nagle się obudził i chwycił Julianę za szyję.
Dostał ataku swojej starej choroby.
Jednak orzeźwiający, leczniczy zapach ciała Juliany ukoił jego krwiożerczą manię i resztę nocy przespał spokojnie, trzymając ją w ramionach.
Starszy pan Leach poczuł wielką ulgę, słysząc te słowa: „Benson, musisz być dobry dla Juliany i nie pozwolić nikomu jej skrzywdzić, rozumiesz?”
Choroba Bensona pogarszała się z dnia na dzień, a noc bez żadnych snów była rzadkością, co w całości było zasługą Juliany.
Jedli śniadanie, gdy wszedł Philip, mając coś do przekazania.
Benson podniósł wzrok: „Co się stało?”
Philip powiedział ze spuszczoną głową: „Przyszedł Jayden Hodges i prosi o widzenie z młodą panią”.
Rozległ się zgrzyt.
Nóż i widelec Bensona zazgrzytały o talerz, gdy spojrzał na Julianę: „Nie obchodzi mnie twoja przeszłość, ale w tej chwili jesteś moją panią Leach”.
Nie dbał o to, kim była ani kogo lubiła wcześniej.
Ale teraz była panią Leach, kobietą, której pragnął.
Juliana spokojnie odłożyła sztućce: „Załatwię to”.
Wszyscy w Mieście F wiedzieli, że Juliana kochała Jaydena od trzech lat, do tego stopnia, że utrzymywała wielu chłopców do towarzystwa, by wzbudzić w nim zazdrość.
Do tego stopnia, że nigdy się nie poddawała, bez względu na to, jak bardzo Jayden ją ranił.
Do tego stopnia, że wolałaby umrzeć dla Jaydena, niż poślubić Bensona.
Ale to właśnie ten człowiek nie zrobił nic, by uratować Julianę, gdy wczoraj wpadła do wody.
Benson patrzył na plecy wychodzącej Juliany i spuścił oczy z niebezpiecznym uśmiechem.
Juliana wyszła na zewnątrz i zobaczyła Jaydena stojącego na dziedzińcu.
















