~Nieznajomy~
Drzwi skrzypnęły, usłyszałem kroki. Nie jedną parę — wiedziałem, że jest ich więcej.
Pstryknął włącznik, zalewając ciemne pomieszczenie ostrym, sztucznym światłem. Trzymałem głowę nisko, próbując uchylić spuchnięte powieki, ale wysiłek był niemal nadludzki. Każdy puls bólu przypominał mi, jak dotkliwie mnie pobili.
Zanim zdążyłem przetworzyć to, co się dzieje, lodowata woda uderzyła w
















