~Cassidy~
Rozchylając moje nogi jedną ręką, przysunął się bliżej. Tak blisko, że jego oddech muskał moje wargi, wywołując u mnie dreszcze.
Jego oczy spotkały moje, ciemne i skupione, gdy przesuwał palcem w górę mojego uda. Małe kółka, które kreślił, drażniły mnie i rozpalały, zatrzymując się tuż przed miejscem, gdzie najbardziej go pragnęłam.
— Chcesz tego, co? — Jego głos był niski, zachrypnięty,
















