~Sterling~
Słowa nie były w stanie opisać frustracji i niedowierzania, jakie czułem w tamtej chwili, stojąc we własnym domu i wpatrując się w Valentinę z walizką w ręku.
Nie musiałem pytać, po co tu jest; walizka mówiła sama za siebie. Przyjechała, żeby zostać, nieproszona.
Powinienem był kazać jej się odwrócić, zarezerwować najbliższy lot do Nowego Jorku i odprawić ją z kwitkiem. Dokładnie to pow
















