Zimowa przysięga alfy

Zimowa przysięga alfy

Autor: Vivian_G

Rozdział 4 - Sekret
Autor: Vivian_G
13 cze 2026
POV Elary Obudziłem się z hukiem, a mój budzik wykrzykiwał obok mnie czerwone cyfry. 08:30. Moje oczy się rozszerzyły. Spóźniłam się na trening! Wysoczyłam z łóżka i wylądowałam na nogach z jękiem. — Kurwa! — zaklęłam pod nosem. Moje ciało czuło się tak, jakby przejechał po nim spychacz. Wszystko mnie bolało, a piersi były wrażliwe i nabrzmiałe. Zmarszczyłam brwi, zdezorientowana, próbując przypomnieć sobie, co wydarzyło się zeszłej nocy. Powoli ruszyłam w stronę łazienki, czując tkliwość między nogami. Czy ja...? Odepchnęłam te myśli tak szybko, jak się pojawiły. Nie mogłam — czyżby? — Cholera! — syknęłam pod nosem, wzdrygając się, gdy zobaczyłam swoje odbicie w lustrze. Mój kark był pokryty siniakami we wszystkich kolorach i rozmiarach, które ciągnęły się aż do piersi i brzucha. Malinki! Co do diabła! Kto mi to zrobił i dlaczego? Westchnęłam sfrustrowana. Nie było mowy, żebym poszła na trening wyglądając w ten sposób. Przetarłam twarz dłonią, kręcąc głową z niedowierzaniem. — Jak wróciłam do swojego pokoju? — wymruczałam do siebie. — Czy nie utknęłam w chacie Apex pod grubą warstwą śniegu? Ostrożnie odwróciłam się i odkręciłam kran pod prysznicem, mając nadzieję, że to pomoże mi odzyskać wspomnienia zeszłej nocy. Mój wzrok padł na małą czarną sukienkę, którą Sloane wybrała dla mnie tamtego wieczoru. — Kto mnie przebrał? — Wszystko było trochę zagmatwane. Wyciągnęłam rękę i złapałam sukienkę, wyczuwając na tkaninie słaby, znajomy zapach. Wspomnienia zeszłej nocy zalały mnie falą, a ja krzyknęłam z zaskoczenia, odrzucając sukienkę na bok, jakby mnie oparzyła. Cil odebrał moją niewinność i mój pierwszy pocałunek. — Cil jest moim partnerem — szepnęłam do siebie. Serce waliło mi w piersi, a w żołądku czułam rewolucję. — Cil jest moim przeznaczonym partnerem? Wiedziałam, że to nie jest pytanie, ale nawet ta myśl brzmiała w moich uszach surrealistycznie. Podniosłam sukienkę, wrzuciłam ją do kosza na pranie i weszłam pod prysznic. Stękałam i jęczałam przy każdym ruchu, myjąc moje obolałe ciało. Kiedy w końcu skończyłam, wróciłam do pokoju, by się ubrać. Wiedziałam, że mam kłopoty przez spóźnienie na trening, i teraz rozważałam po prostu jego odpuszczenie. — W końcu! — Gniewny głos Sloane zadudnił mi w uszach, a ja krzyknęłam z zaskoczenia, widząc ją siedzącą na moim łóżku. — Gdzie ty się podziewałaś zeszłej nocy? — wrzasnęła na mnie rozeźlona. — Ryker i ja szukaliśmy cię wszędzie! Umieraliśmy ze strachu! Dlaczego zablokowałaś więź? Jak wróciłaś do domu i co to za ślady na twoim karku? Kiedy Sloane w końcu skończyła na mnie krzyczeć, jej gniew nieco opadł. — To długa historia — powiedziałam. — Taka, której nie mogę ci teraz opowiedzieć. Już i tak jestem spóźniona na trening. Sloane fuknęła, przewracając oczami, a ja w odpowiedzi zmrużyłam brwi, zdezorientowana. — Trening został dziś rano odwołany — powiedziała. — Gdybyś miała otwartą więź, wiedziałabyś, że Alfa Corvin dał wszystkim wolne. — Odwołał trening? — zapytałam zdziwiona. Mój wzrok padł na budzik. Byłam pewna, że nastawiłam go na 6:00 rano, a jednak zadzwonił o 8:30. Czy to Cil zmienił godzinę? Czy wiedział, że będę wykończona po wczorajszej nocy? — Tak — kontynuowała Sloane, znów wyraźnie poirytowana. — W nocy spadł śnieg. Moje serce zabiło mocniej. To nie był sen; to wydarzyło się naprawdę. — Nie śnieżyło tu od ponad dwudziestu pięciu lat — powiedziała Sloane, pogrążona w myślach. — Alfa Corvin powiedział, żeby się nie martwić. Wyglądał na... zadowolonego z tego powodu. — Och — tylko tyle zdołało wymknąć się z moich ust. — Tak — dodała Sloane, mrużąc brwi w zamyśleniu. — Powiedział, że powinniśmy to świętować i cieszyć się śniegiem, a nie przejmować. Nadchodzą zmiany. Skinęłam głową ze zrozumieniem i ruszyłam do garderoby. Musiałam znaleźć ubrania, które ukryją wszystkie dowody zeszłej nocy. W końcu zdecydowałam się na czekoladowy golf i wygodne białe jeansy. Szybko ubrałam się w garderobie, starając się ukryć resztę śladów przed Sloane. Zasypałaby mnie pytaniami, gdyby podejrzewała, że znalazłam partnera. A jeśli usłyszy, że to Cil, nigdy nie da mi spokoju. Wychodząc, złapałam parę białych sneakersów i usiadłam na łóżku. Sloane siedziała cicho w kącie pokoju, przeglądając stary magazyn. — Skończyłaś już ignorować moje pytania? — zapytała, opuszczając gazetę. Przerwałam to, co robiłam, i opuściłam ramiona. Wiedziałam, że Sloane chce dla mnie jak najlepiej, ale co miałam jej powiedzieć? Prawdę? Nie byłam na to gotowa i sama do końca nie wiedziałam, co się właściwie stało. — Nie ma o czym opowiadać — powiedziałam, ignorując prawdę. — Nie czułam się dobrze i wyszłam na świeże powietrze. Musiałam stracić poczucie czasu i po prostu wróciłam do domu. Sloane przewróciła oczami, nie wierząc w ani jedno moje słowo. — Więc jak wyjaśnisz te malinki na całej szyi? — zapytała. — Ukąszenia komarów — palnęłam bez myślenia. Sloane odrzuciła głowę do tyłu i wybuchnęła śmiechem. — Spróbuj jeszcze raz — powiedziała, ocierając łzy rozbawienia. — Może wtedy ci uwierzę. — Dobra — rzuciłam. — To wysypka. Wpadłam na trujący bluszcz. To sprawiło, że Sloane zgięła się wpół ze śmiechu, kręcąc głową. — Może powinnaś rzucić treningi wojowników i zająć się stand-upem — wykrztusiła między salwami śmiechu. Fuknęłam poirytowana i poczułam zażenowanie. Sloane widziała mnie na wylot. Kłamanie jej w niczym nie pomagało. Prędzej czy później i tak pozna prawdę. Splotłam ramiona na piersi, czekając, aż przestanie się śmiać. — To nie jest zabawne — powiedziałam w końcu, gdy nieco się uspokoiła. — Jest! — sprzeciwiła się Sloane. — Nikt nie uwierzyłby w te bzdury, które przed chwilą wyprodukowałaś. W nocy spadł śnieg; żaden komar nie odważyłby się wyjść na zewnątrz, a na terytorium watahy nie mamy trującego bluszczu. Milczałam, zastanawiając się, co powiedzieć dalej. — Dobra — poddałam się. — To malinki. Nie chodzi o to, że nie chcę ci powiedzieć; po prostu sama nie wiem, co ci powiedzieć. — To zacznij od początku! — ponagliła Sloane, rzucając magazyn na stolik nocny. Jak mam powiedzieć najlepszej przyjaciółce, że jestem partnerką przyszłego Alfy? Zamknęłam oczy, modląc się w duchu. To nie był właściwy moment. — Nie mogę — powiedziałam w końcu. — Sprawy są teraz trochę skomplikowane. Obiecuję, że powiem ci wszystko, kiedy nadejdzie czas. Sloane chciała coś dodać, ale ją powstrzymałam. — Sama jeszcze nie rozumiem, co się stało zeszłej nocy — przyznałam, mając nadzieję, że wkrótce się tego dowiem. Twarz Sloane spochmurniała; nagle zrobiło jej się smutno, że trzymam to w tajemnicy. Zmniejszyłam dystans między nami, kucając przy krześle, na którym siedziała. — Sloane — zaczęłam. — Jesteś moją najlepszą przyjaciółką i dowiesz się jako pierwsza. Po prostu zaufaj mi, gdy mówię, że nie mogę ci teraz powiedzieć. Muszę to najpierw poukładać w sobie, zanim podzielę się tym sekretem. Sloane skinęła głową i posłała mi słaby uśmiech. Nie lubiłam mieć przed nią tajemnic, ale w najśmielszych snach nie podejrzewałam, że mój sekret tak szybko wyjdzie na jaw. ****

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 4 - Sekret – Zimowa przysięga alfy | Czytaj powieści online na beletrystyka