POV Elary
Ciekawscy członkowie watahy tłumnie przybywali na stadion, wszyscy spragnieni dzisiejszego pojedynku.
— Wygląda na to, że wieści o dzisiejszym dniu rozniosły się lotem błyskawicy — mruknęła zirytowana Hollis. — Ciekawe, kogo będą wspierać.
— Tak to już bywa, gdy ktoś ogłasza się wybraną, przyszłą Luną watahy — odcięłam się.
Tłum ucichł, gdy dźwięk wilczego wycia odbił się echem po gwarny
















