Perspektywa Elary
Rankiem padało, a lodowaty wiatr i ulewa tylko potęgowały przygnębienie w mojej piersi.
Starałam się nie dawać za wygraną, ale wczesnym rankiem wymknęłam się do domu rodziców. W końcu przestałam udawać silną i pozwoliłam sobie na płacz.
— Mamusiu — zawołał Kellan, siedząc na łóżku. — Czy jesteś chora?
Zale przyniosła mi śpiącego Kellana około godziny temu. Dołączy do nas w watasz
















