POV Elary
Sloane i ja ruszyłyśmy z powrotem do kuchni, idąc na skróty przez plac.
– Tym razem bez oszukiwania! – zawołałam za Sloane.
– No weź, Era! – odkrzyknęła przez ramię. – Obie wiemy, że pokonasz mnie z palcem w nosie, jeśli nie użyję zdolności mojego wilka.
Chichotałam, wiedząc, że ma rację.
Rodzice Sloane byli tylko wysokimi rangą wojownikami, ale wszyscy wiedzieli, że jej ojciec wywodził się z rangi Delta. Zrzekł się tytułu, gdy postanowił zmienić watahę, by być z mamą Sloane.
Patrzyłam, jak Sloane chwyta za klamkę, gwałtownie otwiera drzwi i wbiega do środka. Miała tylko dwie sekundy przewagi.
Otworzyłam drzwi i zobaczyłam Sloane pędzącą korytarzem, aż zniknęła za rogiem.
Nie było szans, bym ją teraz dogoniła.
Zaczęłam biec wolniejszym tempem, mijając gabinet ojca. Wiedziałam, że gabinet Alfy Corvina znajduje się obok niego, a nie chciałam przeszkadzać w żadnym nieznanym mi spotkaniu. Próbowałam minąć ich szybko, ale tak cicho, jak to tylko możliwe.
Zamarłam w pół kroku, mijając trzecie drzwi, gdy do moich nozdrzy dotarł najbardziej odurzający zapach szarlotki z kruszonką.
Cillian.
On musi tam być!
Wahałam się, a zanim zdążyłam to przemyśleć, stanęłam przed gabinetem Alfy Cilliana.
Przełknęłam ciężko ślinę, słysząc dochodzące ze środka głosy jego i jakiejś nieznanej kobiety.
Zazdrość i zaborczość zakipiały we mnie, a wraz z nimi narastała chęć, by tam wtargnąć.
Chwyciłam mocno za klamkę i przyłożyłam ucho do drzwi, podsłuchując ich rozmowę.
– Gdzie poszedłeś zeszłej nocy? – warknęła kobieta. – Zostawiłeś mnie tam samą z tymi kundlami!
Piskliwy głos tej kobiety sprawił, że zjeżyły mi się wszystkie włosy na plecach. Nie widziałam jeszcze nawet jej twarzy, a już miałam ochotę ją poobijać.
– Miałem nagły wypadek – powiedział Cil.
– Jaki nagły wypadek? – fuknęła, wstając i podchodząc bliżej miejsca, w którym był Cil, a jej buty głośno stukały o twardą, zimną podłogę.
– Coś niespodziewanego wypadło – odparł Cil z dystansem. – I musiałem się tym zająć.
– Zostawiając mnie samą na parkiecie? – prychnęła. – Mogłeś mnie zabrać ze sobą!
Cil był na parkiecie. Dlaczego go tam nie widziałam?
– Seraphino – warknął Cil. – Jestem przyszłym Alfą tej watahy. Muszę w pierwszej kolejności dbać o swoich ludzi. Jeśli ci się to nie podoba, możesz śmiało odejść i wrócić do swojej watahy. Nikt nie stoi ci na drodze!
– Odejść? – sapnęła z niedowierzaniem. – W taką pogodę? Chyba żartujesz! Mam lepsze pomysły niż wychodzenie teraz. Dlaczego nie rozgościmy się przy kominku? Rozkażę nawet tym nędznym omegom, żeby przygotowały nam coś dobrego do jedzenia!
W gabinecie nagle zapadła cisza, a ciekawość wzięła górę.
Nacisnęłam klamkę i zaczęłam pchać drzwi, ale ogromna dłoń chwyciła moją, zamykając je z powrotem.
Mój wzrok natychmiast spoczął na napastniku, a oczy rozszerzyły się, gdy zobaczyłam mojego ojca.
Wyglądał na wściekłego i zawiedzionego moją osobą.
– Co ty wyrabiasz? – zapytał, a jego niebieskie oczy stały się niemal szare z gniewu.
– To nie tak, jak wygląda – próbowałam się bronić.
– Nie tak, jak wygląda? – warknął mój ojciec. – Zamierzałaś wejść do gabinetu młodego Alfy Cilliana bez jego pozwolenia, Elaro!
– Kto z nim jest? – zapytałam, próbując zmienić temat. Musiałam wiedzieć, kim była ta druga kobieta.
– To nie twój interes – fuknął.
– To mój interes – sprzeciwiłam się.
– Jeśli już musisz wiedzieć – prychnął ojciec. – To jego przyszła Luna.
Luna?
Jego przyszła Luna?
Cillian ma partnerkę.
Mrugnęłam kilka razy, nie będąc w stanie przetworzyć tego, co właśnie powiedział.
Czy dobrze usłyszałam?
Czy zrozumiałam sens jego słów?
Czy Cillian ma swoją mate?
Ale jak? Nie miał znaku na karku. Czy mnie okłamał?
Mój wzrok wrócił na ojca. Miałam pytania i potrzebowałam odpowiedzi.
– Kim ona jest? – zapytałam, czując, jak w oczach stają mi łzy.
– Poznał ją w Pierwotnym Tyglu – powiedział. – Jest dla niego idealną kandydatką. Wczoraj spadł śnieg, co oznacza, że jego wilk jest zadowolony z wyboru.
Serce mi zamarło, a łzy spłynęły po policzkach.
Cillian odebrał mi wczoraj niewinność, a teraz przyjmuje to coś w swoim gabinecie jako swoją Lunę.
Ojciec uniósł mój podbródek i zmarszczył brwi.
– Wiem, że zawsze darzyłaś młodego Alfę Cilliana uczuciem – powiedział czule. – Ale nadszedł czas, byś odpuściła te emocje i znalazła własnego partnera.
Gdyby tylko wiedział, że to Cillian jest moją mate.
Wybuchnęłam płaczem, a ojciec przyciągnął mnie do swojej piersi.
– Uspokój się, Elaro – wymruczał. – Nie jest tak źle. Wkrótce odnajdziesz drugą połowę swojej duszy; on będzie twoim idealnym dopełnieniem. Będziesz szczęśliwa i nigdy więcej nie pomyślisz o Alfie Cillianie.
To sprawiło, że zaczęłam szlochać jeszcze głośniej.
Gdyby tylko to, co mówił, było prawdą.
Ojciec wziął mnie na swoje silne ramiona, zniósł do samochodu i zawiózł do domu.
Nie mieszkaliśmy daleko od domu watahy, ale nasza chatka graniczyła z lasem.
Ojciec zaprojektował i zbudował tę chatkę, gdy moja matka zaszła ze mną w ciążę. To było piękne, piętrowe miejsce, położone pośrodku czterech ogromnych drzew, z dużym ogrodem.
Ojciec mówił mi, że kiedyś ta chatka będzie moja.
Większość sparowanych par budowała własne domy, by wychowywać potomstwo, podczas gdy większość wilków bez partnera wciąż mieszkała w domu watahy.
Ojciec zatrzymał samochód, podniósł mnie i zaniósł na górę. Posadził mnie na łóżku i naciągnął na mnie koc.
Jego oczy były czułe i pełne miłości, ale nie mogłam nie zauważyć ukrytej w nich litości.
Było mu mnie żal.
Widział we mnie słabeusza, a może nawet rozczarowanie.
Ojciec po cichu opuścił mój pokój, rzucił mi ostatnie spojrzenie i zamknął za sobą drzwi sypialni.
Niedługo potem moja matka zapukała i zajrzała do środka.
– Elaro – powiedziała niemal histerycznym tonem, wchodząc do pokoju. – Tak mi przykro, kochanie. Nie powinnaś była się dowiedzieć w ten sposób.
Łóżko nagle ugięło się obok mnie i wiedziałam, że musiała na nim usiąść.
Wdychałam jej delikatny, kwiatowy zapach, a serce bolało mnie w piersi.
Matka wyciągnęła rękę i czule pogładziła moje czekoladowo-brązowe włosy.
Robiła to wiele razy, gdy byłam smutna.
Nagle pochyliła się i pocałowała mnie w czubek głowy, po czym cicho wstała, by wyjść z pokoju.
– Wszystko będzie dobrze – szepnęła do mnie, zanim zamknęła drzwi.
Gdyby tylko moja matka wiedziała, że to ostatni raz, kiedy mnie widzi, zanim rozpocznę nowy rozdział w moim życiu.
****
















