Dziewicza służąca w pałacu diabła

Dziewicza służąca w pałacu diabła

Autor: Lysander Vane

Fuck Me Till I Can't Walk
Autor: Lysander Vane
23 cze 2026
Lorenzo wszedł do sypialni i był zaskoczony, widząc Silvię zupełnie nagą na swoim łóżku. Jedyne, co zakrywało jej nagie ciało, to polarowy koc, który rzucił na łóżko rano przed wyjściem do pracy. Lorenzo zmarszczył brwi na ten widok. Nie pieprzył kobiet na swoim łóżku. Jego łóżko było strefą zakazaną dla wszystkich jego dziwek i miał ku temu dobre powody, ale teraz nie mógł już nic zrobić. Ona już tam leżała, a on nie chciał psuć zabawy, wyganiając ją. To była jego wina. Posłał ją na górę bez niego. Gdyby poszedł z nią, znalazłby pretekst, by zabronić jej kłaść się tam, ale stało się. Silvia rozumiała jego dylemat, ale wiedziała też, że Lorenzo nigdy nie każe jej wyjść. Była kimś więcej niż jedną z jego dziwek. Była jego najlepszą przyjaciółką. Z czasem słyszała historie o tym, że on nigdy nie zabiera kobiet do łóżka. Nie znała przyczyny, ale w głębi duszy cieszyła się, że jej nie wygonił. Miała dość bycia braną na stole. Miała dość bycia pieprzoną jak jedna z jego dziwek. Ona była inna. Choć on trzymał się tej zasady przez lata, ona była jedyną osobą zdolną ją złamać. A poza tym ta noc miała być niezapomniana. Czekała na nią cały dzień, więc nie było mowy, by pozwoliła mu to zepsuć. "Jesteś tutaj" – jej głos brzmiał miękko i był pełen zaskoczenia. Lorenzo przyglądał się jej z ciekawością, czekając na jej kolejny ruch. Jak na zawołanie, wstała powoli, dbając o to, by zrzucić koc w sposób, który pozwolił mu zobaczyć każdy centymetr jej odsłoniętej skóry. Zawsze doprowadzała go do krawędzi, a świadomość tego dawała jej ogromną satysfakcję. Wiedziała, że jako jedyna potrafi nagiąć go do swojej woli. Lorenzo nie miał serca, ale miał umysł, który należał i był kontrolowany wyłącznie przez nią. Podchodząc bliżej, dbała o to, by ani na chwilę nie przerwać kontaktu wzrokowego. "Cieszę się, że jesteś już przy mnie, Lorenzo" – szepnęła zmysłowo, zbliżając usta, by skubać skórę tuż pod jego szczęką. Pamiętała, by językiem wytyczyć drogę aż do jego uszu. Lorenzo zadrżał. Silvia zawsze była dobra w podsycaniu jego emocji. Robiła to bez najmniejszego wysiłku. Udało jej się zdjąć z niego koszulę po rozpięciu guzików, a potem zrobiła to samo ze spodniami. "Wiesz..." – zaczęła, wciąż go dotykając. "Kiedy byłam na tej delegacji, nie myślałam o niczym innym, tylko o tobie". Jej palce przesuwały się od jego mięśni brzucha w dół tułowia. "I o czym dokładnie myślałaś?" Uśmiechnęła się. "Myślałam o tym, jak smakujesz. Myślałam o tym, jak to będzie znów mieć cię w sobie". Jednym gwałtownym ruchem Lorenzo położył dłonie na jej szyi, odwracając ją tyłem do siebie i unieruchamiając. Uścisk nie był na tyle silny, by zrobić jej krzywdę, ale wystarczająco mocny, by nie mogła mu uciec. W tej chwili była jego więźniem. Seksualnym więźniem. "Wiesz co, Silvio?" – wyszeptał jej do ucha, po czym uniósł drugą rękę, by objąć nabrzmiały pączek jej jędrnej piersi. Ugniatał piersi i masował je, przesuwając dłoń od lewej do prawej. "Jestem twoim dżinem dzisiejszej nocy, ale niestety, możesz mieć tylko jedno życzenie" – jego zachrypnięty głos przebił się przez jej orzechowy, pełen żądzy świat. "Więc wykorzystaj je mądrze" – poradził, podgryzając jej ucho, co wywołało u niej dreszcz. "Lorenzo!" – zadrżała pod jego dotykiem. "Więc jak będzie, Silvio?" – zapytał, po czym przesunął palcami w dół, ku jej ociekającej już cipce. Uniósł palce do nosa i powąchał. "Niech to szlag, Silvio, jesteś mokra, a ja jeszcze nawet cię nie dotknąłem". "Życzę sobie..." – zaczęła, chwytając jego dłonie i kładąc je u wejścia do swojego ciepłego, wilgotnego wnętrza. "Mów dalej" – zachęcił ją, wkładając palec w jej ciasną pochwę. "Kurwa!" – odetchnęła, odchylając głowę do tyłu. Torturował ją, a to mąciło jej zmysły. W tej chwili nie potrafiła nawet trzeźwo myśleć. "Życzysz sobie: kurwa?" – przedrzeźniał ją z półuśmiechem i dołożył kolejny palec. "O mój Boże, Lorenzo!" – wrzasnęła. Chciała tego. To było dla niej niemal nie do zniesienia. "Po prostu powiedz mi to, co chcę usłyszeć, Silvio" – naciskał Lorenzo. Silvia nie mogła powstrzymać gwałtownego falowania piersi. Pragnęła tego. Pragnęła jego. "Życzę sobie, żebyś pieprzył mnie tak długo, aż nie będę mogła chodzić" – wyrzuciła z siebie słowa, zanim zdążyła się powstrzymać. Jego usta rozciągnęły się w uśmiechu. "Życzenie spełnione" – zdawał się mówić ten grymas. "Zostaniesz przeze mnie wypieprzona bez względu na to, czy tego chcesz, czy nie, Silvio. Wypełnię cię moim kutasem, bez względu na to, czy o to prosisz, czy nie – i to jest obietnica". To było jedyne ostrzeżenie, jakie otrzymała, zanim wsunął trzy palce w jej otwór. Silvia trysnęła i prawie upadła na ziemię, ale Lorenzo ją złapał. Była niezwykle reaktywna i to była jedna z rzeczy, które w niej uwielbiał. Pieprzył ją palcami i patrzył, jak dochodzi na jego dłoni. "Proszę, Lorenzo!" – błagała, ale jej słowa trafiały w próżnię. Lorenzo odwrócił ją i przyssał się ustami do jej nabrzmiałego różowego pączka. Pił z niego jak dziecko ssące pierś matki. Silvia próbowała go odepchnąć, ale nie mogła się ruszyć. Czuła się pełna, rozrywana na strzępy, ale to nie powstrzymało jego ataków. Nawet jej protesty nie mogły go odwieść od tego, co zaplanował na dzisiejszą noc. Mocno ssał jej piersi, wciągając miękkie ciało do swoich twardych ust, a jego palce ani na chwilę nie opuszczały łechtaczki, pocierając malutki guzek, co wywoływało fale doznań przechodzące przez nią jednocześnie. Silvia krzyczała z rozkoszy. Zanim zdążyła pojąć, co się dzieje, jego palce zostały zastąpione przez członka i jednym gwałtownym ruchem wbił się w nią głęboko. "To jest takie dobre!" – jęknęła. "Kurwa!" – zawyła głośno. Z głębi jego gardła wydobył się warkot, gdy uderzał w nią coraz mocniej. Jej piersi podskakiwały w rytm jego ruchów. Lorenzo szybko wyciągnął się z jej cipki i pchnął ją na stół stojący w rogu sypialni. Zanim zdążyła zaprotestować, pochylił się i uniósł jej nogi. Położył je sobie na ramionach, po czym jego głowa zagłębiła się między jej nogami, a język zajął miejsce kutasa. Silvia miotała się i wyginała w jego stronę. "O mój Boże" – sapnęła. Jej głos był drżący z pożądania i czystego podniecenia. Lorenzo podniósł ją, jakby nic nie ważyła, i zastąpił język swoim członkiem, dbając o to, by uderzać w każdy zakamarek jej wnętrza, dopóki nie zaczęła błagać o więcej. Noc była daleka od końca, a jej życzenie wciąż czekało na pełne spełnienie.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Fuck Me Till I Can't Walk – Dziewicza służąca w pałacu diabła | Czytaj powieści online na beletrystyka