Lorenzo rzucał ukradkowe spojrzenia na siedzącą obok niego kobietę. Wystawiła głowę daleko za okno, a wiatr rozwiewał kosmyki włosów na jej twarzy, gdy śmiała się do rozpuku w stronę pustki.
Nie powinien się gapić, ale niewinność promieniująca z jej twarzy zdawała się przywoływać jego mrok. Zadziwiało go, jak bardzo ta kobieta go zaabsorbowała, mimo że niezliczoną ilość razy powtarzał sobie, że ni
















