Gemma obudziła się następnego ranka słysząc grzechotanie dochodzące z zewnątrz domu.
Brzmiało to tak, jakby ktoś lub coś uporczywie skrobało w drzwi, próbując je otworzyć. Obecnie zajmowała dom, który wcześniej należał do poprzedniej pokojówki.
Jej szef dbał o to, by wszyscy jego pracownicy mieli zapewnione bardzo dobre warunki. Każdy służący w posiadłości Gallo miał do własnej dyspozycji oddzielną sypialnię, za co była mu niezwykle wdzięczna.
Dużo łatwiej było jej zajmować się swoimi sprawami w prywatności, bez obawy, że ktoś jej przeszkodzi, ale dźwięk przy drzwiach sprawił, że zaczęła wątpić, czy rzeczywiście tak jest.
Przerażona wstała i narzuciła kurtkę na koszulę nocną, po czym powoli podeszła do drzwi.
Cicho je uchyliła i wyjrzała na zewnątrz, ale ku swojemu zaskoczeniu zobaczyła ogromne, futrzaste zwierzę z wywalonym językiem, które wpatrywało się w nią.
Uśmiechając się, kucnęła, by pogłaskać je po głowie.
Kiedy wprowadzała się wczoraj, nie widziała żadnego psa, więc była nieco zdziwiona jego obecnością. Może należał do któregoś z pracowników domu.
— Cześć, maluchu — zawołała cicho, a on w odpowiedzi głośno zaszczekał. — Nie zgubiłeś się, co? Gdzie jest twój pan? — zapytała, ale pies odwrócił się i popędził przed siebie, jakby uciekał przed śmiercią.
— Czekaj! — krzyknęła za nim i natychmiast wybiegła na zewnątrz, ale uderzyła w ścianę, a raczej w coś, co przypominało ścianę, lecz objęło ją opiekuńczo, by nie upadła.
Zaskoczona podniosła wzrok, by zobaczyć twarz swojego wybawcy, i ze zdumieniem stwierdziła, że to nikt inny jak jej szef.
Szybko odsunęła się od jego dotyku, niczym ktoś, kto popełnił grzech.
— Dzień dobry, proszę pana — przywitała się mimo wszystko.
Lorenzo był zdezorientowany. Przygotowywał się do porannego joggingu, jak miał to w zwyczaju, gdy poczuł ją przyklejoną do swojego ciała. Jego pierwszym impulsem było krzyknąć, ale jego niesforny mózg zdążył już zarejestrować miękkość tego, co w niego wpadło, więc nie miał innego wyjścia, jak powstrzymać się od gniewu.
— Dzień dobry! — odpowiedział Lorenzo, przyglądając jej się uważnie. Chłonął piękno niebieskich oczu, które wpatrywały się w niego.
Wtedy rozpoznał w niej nową pokojówkę, którą widział zeszłej nocy. Tę, która została przysłana, by zastąpić Ilarię.
Omiótł ją wzrokiem, zatrzymując go na jej piersiach. Poczuł, jak jego członek drga w spodniach.
Nie powinna wyglądać tak olśniewająco, zwłaszcza w porównaniu z wczorajszą nocą. Co było w niej takiego, że wpatrywał się w nią nieco dłużej niż zwykle?
Gemma, zauważywszy wzrok szefa na swoim dekolcie, instynktownie mocniej ściągnęła kurtkę, by go zasłonić. Dopiero wtedy dotarło do niej, że ma na sobie tylko koszulę nocną, więc przeprosiła go i czym prędzej czmychnęła do swojego domu.
Lorenzo niemal roześmiał się na widok jej zachowania. Nie potrafił stwierdzić, czy uciekała, bo była naiwna, czy też widok jego osoby coś w niej poruszył.
Był przystojny niczym rzeźba. Wiele kobiet traciło dla niego głowę na sam widok, i był niemal pewien, że to samo przydarzyło się jej.
— Chodź, King, idziemy — zawołał psa, który pobiegł za nim, gdy ruszyli w stronę bramy, by rozpocząć poranną rutynę.
***
Gemma skończyła poranne modlitwy.
Zawsze czuła pewien spokój, gdy rozmawiała z Tym w górze. Zawsze miała pewność, że On nad nią czuwa i prowadzi jej kroki, a sama ta myśl napełniała ją wielką ulgą.
Po modlitwie wykąpała się i przygotowała sobie miskę makaronu.
Zapisała w pamięci, by odwiedzić sklep spożywczy i zrobić zapasy, gdy dostanie pierwszą wypłatę, a jeśli wszystko pójdzie gładko, to może poprosi siostry, by pozwoliły Cosimie z nią zamieszkać.
To był wielki plan i zapowiadał się na bardzo trudny do zrealizowania, ale wkrótce będzie tego wart.
Po odłożeniu talerzy do zlewu ubrała się i ruszyła w stronę wielkiego Palazzo, by rozpocząć codzienne obowiązki.
W połowie sprzątania Agata dołączyła do niej, by jej pomóc.
— Jak minęła twoja pierwsza noc, Gemmo? — zapytała Agata, gdy zobaczyła Gemmę sprzątającą kuchnię kilka sekund po swoim przyjściu.
— Było cudownie, Agato — odpowiedziała z uśmiechem. — Widzę, że ty też dobrze spałaś. Promieniejesz — skomplementowała ją.
— Akurat — machnęła ręką ze śmiechem. — Nie naśmiewaj się z moich starych kości, Gemmo.
— Ale ja nie kłamię. Nigdy nie mogłabym kłamać w takiej sprawie — powiedziała cichym głosem.
— Pochlebstwa zaprowadzą cię wszędzie, moje dziecko. Ja skończę tutaj w kuchni, Gemmo. Może zamiast tego posprzątasz pokój szefa? — zaproponowała Agata, a dziewczyna udała się prosto do jego sypialni, by wykonać polecenie.
Miała szczęście, że Agata oprowadziła ją po domu po jej przyjeździe, inaczej dawno by się zgubiła.
Znalazła sypialnię Lorenza i otworzyła drzwi, wchodząc do środka, gdy nikt nie odpowiedział na jej pukanie.
Gemma była zaskoczona, widząc pokój w całkowitym nieładzie.
„Może zeszłej nocy miasto nawiedziło trzęsienie ziemi” — pomyślała. Ale to nie mogło być trzęsienie ziemi, skoro nie zatrzęsło jej własną sypialnią. A może to było tornado?
Dom szefa nie był daleko od jej domu, więc jak to możliwe, że coś takiego przydarzyło się tylko jego sypialni?
Otrząsnęła się z myśli i zabrała do pracy.
W połowie sprzątania przyległe drzwi naprzeciwko sypialni otworzyły się gwałtownie i Lorenzo wyszedł z nich całkowicie nagi, mając jedynie ręcznik owinięty wokół bioder.
Gemma była kompletnie przerażona.
Szybko odwróciła się w przeciwnym kierunku. Oddychała ciężko, a jej serce waliło jak oszalałe.
Właśnie zobaczyła swojego szefa w pełnej okazałości. Po raz pierwszy w życiu widziała nagiego mężczyznę. Ten dzień nie zapowiadał się dla niej najlepiej.
















