Lorenzo zdecydował się na szybki prysznic po porannym bieganiu. I tak był już spóźniony do pracy. Miał nadzieję, że dotrze do biura na czas.
Wrócił do pustego pokoju, co oznaczało, że Silvia już wyszła. Zadzwoni do niej później, ale teraz musi się przygotować.
Po kąpieli wybiegł z łazienki i wtedy znowu ją zobaczył.
Jak to możliwe, że ona zawsze pojawia się przed nim? Z jakiegoś dziwnego powodu nie chciał jej widzieć, choć w głębi duszy pragnął jedynie oglądać jej twarz przez cały czas. Od rana był wytrącony z równowagi i czuł się tak, jakby wszechświat celowo rzucał ją w jego stronę.
Zauważył, jak jej policzki oblały się szkarłatem na sam widok jego osoby. Czy ona tak na poważnie? Czy ona też go pragnie?
— Co robisz w mojej sypialni? — zapytał, odzyskawszy nieco rezonu. Krople wody spływały po jego umięśnionym ciele, ale zdawał się tym zupełnie nie przejmować.
W tej chwili cała jego uwaga skupiona była na tej drobnej kobiecie stojącej przed nim.
Gemma, wciąż nie odwracając się w jego stronę, odpowiedziała:
— Agata prosiła mnie, bym posprzątała pana sypialnię, i przyszłam to zrobić.
Splótł ręce na piersi, wpatrując się w nią z aroganckim uśmiechem.
— Czy to jedyny powód, dla którego tu przyszłaś? Tylko po to, żeby posprzątać moją sypialnię? — zapytał ponownie. Jej pierwsza odpowiedź nie była tak satysfakcjonująca, jak miał nadzieję.
Brzmiał na rozbawionego, co z jakiegoś powodu ją zaniepokoiło. Dlaczego uważał to za zabawne? To, że zobaczyła go nago, wcale nie było śmieszne. Nie było śmieszne to, że stał przed nią bez koszulki, ani to, że bawiło go jej obecne położenie.
Cóż, technicznie rzecz biorąc, nie był całkowicie nagi, ale wciąż był bez ubrań i dopiero co wyszedł spod prysznica, więc to się liczyło.
— Nie rozumiem, proszę pana — jej cichy głos odbił się echem, gdy stała z głową lekko pochyloną w stronę ziemi.
— Chcesz powiedzieć, że nie wiedziałaś, że jestem w sypialni, zanim tu weszłaś? — Brzmiał, jakby jej nie wierzył.
Widział już wiele kobiet jej pokroju przez te lata.
Mnóstwo jego pokojówek próbowało go uwieść pod różnymi pozorami, więc był pewien, że ona jest jedną z nich.
Dlaczego w ogóle tu przyszła, skoro wiedziała, że on może tu być?
— Nie wiedziałam, że pan tu jest — powiedziała, odzyskując głos. — Przysięgam, że nie wiedziałam...
Podszedł bliżej niej, a ona zrobiła krok w tył. Jej brwi ściągnęły się w dezorientacji. Strach stał się nagle widoczny.
— Co pan robi? — zapytała, cofając się coraz bardziej, aż jej pośladki wylądowały na miękkim, puszystym łóżku.
Lorenzo wpatrywał się w nią teraz intensywnie. Jego wzrok ani na chwilę nie drgnął.
— Przyszłaś tu, bo chciałaś kawałek mnie, prawda? — zapytał ochrypłym głosem, który sprawił, że jej ciśnienie krwi gwałtownie wzrosło.
— Co pan ma na myśli, proszę pana? — zapytała niewinnie.
Lorenzo był zbity z pantałyku jej nagłym pytaniem. Czy ona naprawdę nie rozumiała, co mówi, czy tylko udawała głupią?
Ignorując jej uwagę, naciskał dalej:
— Jestem pewien, że jesteś tu, bo chciałaś, żebym cię dotknął. — Uśmiechnął się drwiąco i kontynuował: — Na pewno słyszałaś o mnie wiele historii i teraz nie pragniesz niczego bardziej niż bycia ze mną, czyż nie?
— Słuchaj — powiedział, gdy nie odpowiedziała. — Zazwyczaj nie utrzymuję kontaktów seksualnych z moimi pracownikami, ale jeśli tak bardzo tego pragniesz, to myślę, że mogę zrobić wyjątek. — Lorenzo zbliżył twarz do niej i powąchał pasma jej blond włosów. Pachniały mieszanką lawendy i rumianku. Domyślił się, że to zapach jej szamponu.
Gemma poczuła zimne dreszcze na całym ciele przy lekkim kontakcie jego twarzy z jej twarzą.
Seks? Chciał jej dotknąć w grzeszny sposób. Chciał ją wykorzystać. Nie mogła w to uwierzyć.
Słyszała od sióstr w klasztorze historie o nielegalnych związkach, jakie łączą ludzi, i obiecała sobie, że nie ulegnie tym seksualnym żądzom bez względu na wszystko.
Podniosła wyzywająco podbródek i odepchnęła go tak mocno, jak tylko mogła.
Dla Lorenza było to lekkie pchnięcie, ale dla niej było to tak, jakby własnymi rękami poruszyła ogromny głaz.
— Proszę się do mnie nie zbliżać. To niewłaściwe — ostrzegła go surowo.
— Nie udawaj, słodka, wiem, że chcesz tego tak samo jak ja. — Jego usta zbliżyły się do jej ust i zanim jej mózg zdołał przetworzyć to, co się działo, wpił się w nią, rozkoszując się smakiem jej pełnych warg.
Smakowała... NIEBIAŃSKO.
To była pierwsza myśl, która zarejestrowała się w jego umyśle. To nie był żaden pocałunek, jakiego Lorenzo kiedykolwiek doświadczył w swoim życiu. Jej usta smakowały miękko, soczyście i bardzo odurzająco.
WIĘCEJ!
Chciał więcej. Potrzebował więcej i, na niebiosa, dostanie więcej.
Lorenzo nie przewidział kolejnego ruchu Gemmy. Odepchnęła się od niego i mocno uderzyła go w policzek.
Lorenzo był zszokowany i kompletnie zdezorientowany. Przeszyło go rozczarowanie.
Co się właśnie stało?
Dotknął swojego policzka i wtedy dotarło do niego, że to nie był sen. Ona naprawdę go uderzyła.
Spojrzał na pierwszą kobietę, która odważyła się go zaatakować, tylko po to, by zobaczyć jej oczy zalane łzami.
Płakała.
Lorenzo nie wiedział, czy powinien czuć żal, czy poczuć się urażony jej zachowaniem.
To on został uderzony, a to ona płacze.
Kobiety! Nigdy ich nie zrozumie. W jednej chwili zachowują się, jakby cię pragnęły, a w następnej udają, że nie chcą mieć z tobą absolutnie nic wspólnego.
Zmuszając się do wstania z łóżka, Gemma przeprosiła i wybiegła z jego sypialni, nie oglądając się za siebie. Uciekała jak ktoś, kogo goni gang rabusiów.
Cóż, on nie żałował tego pocałunku. Ta kobieta smakowała jak miód z nektaru. Zdecydowanie wcale go nie żałował i gdyby dano mu kolejną szansę, zrobiłby to raz za razem.
















