Lorenzo obserwował tego ranka modlącą się Gemmę, podczas gdy przez jego umysł przelatywały różne myśli. Zazwyczaj mówił okazjonalne „amen”, tak jak robił to każdego ranka, ale teraz wydawało się, że w ogóle go to nie obchodzi. Ona szła na cholerną randkę z tym facetem. Nie obchodziło go, czy jest dobrym człowiekiem, ale faktem pozostawało, że ktokolwiek, z kim wychodziła, nie był nim, a to stanowi
















