– Podaj mi sałatkę, Cosimo. – Gemma usłyszała głos matki Agnese, gdy zbliżała się do jadalni, z Lorenzem idącym krok w krok za nią. Weszła i zobaczyła, że przygotowali wspaniałą ucztę na kolację. Nigdy wcześniej nie jedli tak obfitej kolacji, więc z góry wiedziała, że przeszły same siebie ze względu na Lorenza. Chciały zrobić na jej szefie dobre pierwsze wrażenie.
– Przyszliście. – Cosima pisnęła
















