Gemma jęknęła cicho i otworzyła się przed nim. Jego język wsunął się do środka – delikatnie, przynaglająco, błagalnie. Jego dłonie były czułe; jedna oplotła jej szyję, podtrzymując ją, podczas gdy druga powoli uniosła się z bioder, wodząc wzdłuż kręgosłupa, by spocząć władczo na jej pośladku.
Poczuła żar, który niczym wybuch wulkanu wpompował gorąco w jej krwiobieg. Rozległe i parzące. Odpłaciła m
















