Dziewicza służąca w pałacu diabła

Dziewicza służąca w pałacu diabła

Autor: Lysander Vane

Nowa praca
Autor: Lysander Vane
24 cze 2026
"Przecież mówiłaś, że gospodyni, która ma zastąpić Ilarię, jest już w drodze! Gdzie ona w takim razie jest?!" – jego głos zagrzmiał w telefonie, a kobieta po drugiej stronie musiała na kilka sekund odsunąć słuchawkę od ucha, zanim znów ją przyłożyła. Lorenzo był wściekły, a ona wiedziała, że kiedy wpada w gniew, zwykle nie kończy się to dobrze. Jak miała mu wyjaśnić, że owa dama jeszcze nie dotarła? Urwałby jej głowę, gdyby odważyła się to powiedzieć, więc musiała szybko wymyślić jakąś odpowiedź. Choć Lorenzo miał długą listę kobiet zaspokajających jego żądze, wciąż nie znosił płci żeńskiej. Tylko je pieprzył i na tym koniec. "Jest w drodze, proszę pana. Jestem pewna, że utknęła w korkach, dlatego jeszcze jej nie ma" – wyjaśniła. Dobrze. Przynajmniej na razie opanowała sytuację. Lorenzo syknął i rozłączył się. I tak nie było sensu dalej rozmawiać. Po odłożeniu telefonu Lorenzo rozejrzał się po domu i skrzywił z pogardą. Panował tu straszny bałagan. Po swojej małej eskapadzie seksualnej z rudowłosą numer jeden spodziewał się, że tak to będzie wyglądać, i właśnie dlatego pilnie potrzebował gospodyni. Poprzednia odeszła po dostaniu się na studia, a ta najstarsza, którą miał, nie była w stanie zrobić wszystkiego sama, dlatego zdecydował się zatrudnić nową. Co prawda poprzednia gospodyni była niezłą laską, ale obiecał sobie, że nie będzie sypiać z żadnym ze swoich pracowników. Wolał zwykłe dziwki. Będzie musiał po prostu pojechać do pracy z nadzieją, że nowa zacznie obowiązki przed jego powrotem, w przeciwnym razie dopilnuje, by Agencja nie miała w przyszłości żadnego innego klienta. Banda idiotów. *.*.*.* Gemma dotarła do Los Angeles – jednej z wielkich metropolii Kalifornii – po tym, jak wypłakała się i pocieszyła wszystkich w klasztorze. Większość sióstr ją kochała, więc wiedziała, że jej brak będzie odczuwalny, ale to nie mogło jej powstrzymać przed realizacją marzeń. Po opuszczeniu klasztoru zamówiła taksówkę i ruszyli we wskazanym kierunku. Kierowca zawiózł ją aż do Atlanty. Przez całą drogę nie mogła zmrużyć oka. Była zafascynowana drogami, ulicami, samochodami i wielkimi budynkami, które niemal sięgały nieba. W pewnym momencie miała nawet ochotę zapytać kierowcę, czy większość tych budynków naprawdę sięga nieba. To było po prostu za dużo i czuła się oszołomiona wszystkim, co widziała. Widziała niektóre z tych rzeczy, zanim trafiły do klasztoru, ale to było dwadzieścia lat temu. Przez dwie dekady nie wychodziła poza mury zakonu. Choć siostry opowiadały im historie o świecie zewnętrznym, to wciąż było niczym w porównaniu z tym, co widziała teraz. Zdecydowanie wyrobi sobie markę i zadba o to, by odnieść sukces. Kierowca, widząc, z jakim zdziwieniem przygląda się wszystkiemu, postawił sobie za punkt honoru wyjaśnianie jej różnych kwestii. Wiedział, że życie w klasztorze może sprawić, iż człowiek nie ma pojęcia o tym, co dzieje się w prawdziwym świecie. Miał tylko nadzieję, że dziewczyna znajdzie to, czego szuka. Świat zewnętrzny mógł być przerażającym miejscem dla kogoś tak niewinnego jak ona. Kiedy dotarli na miejsce, pomógł jej z bagażami i pożegnał się. Spojrzała na szyld przy wejściu, by upewnić się, że rzeczywiście jest we właściwym miejscu, po czym weszła do środka. Wewnątrz zastała ludzi pracujących w pośpiechu, więc poprosiła o pomoc jedną z kobiet przy kontuarze. "Dzień dobry" – przywitała się z promiennym uśmiechem. "Nazywam się Gemma..." "To ty jesteś tą suką, która miała dziś zacząć pracę?" Gemma skinęła głową z uśmiechem, nie obrażając się na dobór słów dziewczyny. To wyglądało tak, jakby ich w ogóle nie usłyszała. "Tak, to ja". "I dopiero teraz przychodzisz. Pani Lucia na pewno urwie ci za to głowę" – warknęła, po czym zadzwoniła do swojej szefowej. Gemma zmarszczyła brwi ze zdziwieniem. O czym one mówiły? Wkrótce z biura wyszła kobieta po trzydziestce i podeszła do miejsca, w którym stała. Lucia zmierzyła wzrokiem sukienkę Gemmy. Skomentowałaby ją, gdyby miała na to czas, ale nie miała. I tak stąpała już po kruchym lodzie. "Gemma?" "Tak, to ja" – odpowiedziała Gemma, patrząc na nią. "Myślałam o zastąpieniu cię kimś innym, gdybyś przyszła jeszcze później, ale powiedzmy, że szczęście ci sprzyja" – powiedziała z kamienną twarzą. "Osoba, dla której masz pracować, już jest wściekła, więc musisz iść, zanim rozwścieczysz go jeszcze bardziej". Nabazgrała adres na kartce papieru i wręczyła jej ją. "Dwadzieścia procent twoich zarobków trafia do agencji. Uzgodniłam to już z twoim nowym szefem" – wyjaśniła, podczas gdy Gemma studiowała treść podanej jej kartki. "Jak tam dojechać?" – zapytała Gemma. "Żartujesz sobie ze mnie w tej chwili?" "Bardzo przepraszam" – Gemma skwitowała przeprosinami, gdy ton kobiety uległ zmianie. "Nigdy wcześniej nie byłam w mieście, więc nie znam okolicy". "Po prostu weź taksówkę i podaj mu adres. Miejsce, w którym będziesz pracować, jest bardzo popularne i każdy w tym mieście wie, gdzie się znajduje". Na twarzy Gemmy pojawił się uśmiech. Podziękowała kobiecie wylewnie i wyszła z biura. Wszystko powoli układało się w całość. To tylko kwestia czasu. Gemma zdołała zamówić taksówkę po machaniu ręką przez ponad piętnaście minut. Miasto było bardzo ruchliwe, więc wcale jej to nie zdziwiło. Podala kierowcy adres, a on zawiózł ją do celu. Po zapłaceniu mu, wzięła bagaże i stanęła przed wejściem do ogromnego budynku przypominającego pałac. Tabliczka na bramie z napisem „Gallo's” była wykonana ze złota. Ktokolwiek tu mieszkał, musiał być bardzo bogatym człowiekiem sukcesu, a o takim życiu zawsze marzyła. Szepnęła krótką modlitwę, po czym skierowała się w stronę ochrony.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Nowa praca – Dziewicza służąca w pałacu diabła | Czytaj powieści online na beletrystyka