Adolph Raymond z wielką ulgą wdychał zapach ziem swojego królestwa. Nie było tu krwi, bólu ani ciemności: żadnego strachu. Uśmiechnął się, prowadząc konia w szeregu procesji, wdychając zapach zakładów metalurgicznych, z których słynęło Srebrne Ostrze. Był słodszy, niż sądził, że powinien być. Niemal kremowy, jak mleko i miód ogrzane słońcem, słodki i kuszący.
Potrząsnął głową. Ten zapach nie pocho
















