Laurel wróciła do swojego pokoju po lunchu, by przyjąć ostatnią dawkę antidotum. Kapłanka uśmiechnęła się do niej i ukłoniła uprzejmie, szepcząc nad nią błogosławieństwo, zanim wyszła. Eden pakował rzeczy do dużego kufra, a buteleczka, którą miała wypić, stała na stole. Zmarszczyła nos na samą myśl o jej wypiciu.
– Czy nie ma sposobu, żeby to smakowało lepiej?
Eden zaśmiał się.
– Nie, nie ma. Już
















