Umysł Caeluma zdradził go obrazami, których nie przywoływał.
Nie Aurory, córki Bety Błękitnego Księżyca, której delikatny uśmiech siedział teraz naprzeciwko niego.
Lecz innej – Freyi – siedzącej w kokpicie ryczącego samolotu, ze stalowymi oczami utkwionymi w horyzoncie, gdy maszyna drapała chmury. Wspomnienie jej brawurowych manewrów, niemożliwych beczek w powietrzu, ostrego ciągu skrzydeł na tle
















