Punkt widzenia Freyi
Nikt nie spodziewał się, że mi się uda.
Właśnie wskoczyłam na grzbiet bestii wojennej naznaczonej runami – i tym razem się utrzymałam.
Przez chwilę całe zgromadzenie zamarło. Ich milczenie napierało na mnie, ciężkie i duszące, gdy zacieśniałam chwyt na wodzach, poddając się ruchowi i blokując nogi na bokach bestii.
Każdy ruch był pamięcią mięśniową. Nie szczęściem. Treningiem.
















