Punkt widzenia Silasa
Nie mogłem spać. Nie tej nocy.
Ciężar Żelaznej Koalicji, niekończące się krwawe waśnie, telefon od ojca… wszystko to szarpało mnie niczym niewidzialne kły. Wyszedłem więc z sypialni – mój wilk krążył niespokojnie pod skórą – i skierowałem się do salonu na dole. Cisza rezydencji napierała na mnie zewsząd, przerywana jedynie niskim dudnieniem mojego serca.
Ale nie byłem sam.
Z
















