Perspektywa trzecioosobowa
Plugastwo wylewające się z ust Giselle tylko sprawiło, że wyraz twarzy Caeluma Graftona pociemniał. Jego wilk już krążył wewnątrz niego, drapiąc pazurami o skórę.
– Dobrze – głos Freyi Thorne był cichy, podszyty lodem. – Skoro nie czujesz żalu, ja też nie będę.
Giselle uśmiechnęła się szyderczo, a jej kły błysnęły w świetle hotelowego pokoju. – Żalu? A co dokładnie zamie
















