Perspektywa Freyi
– No, dobrze – powiedziała Lana, a w jej głosie słychać było niechętny warkot.
Wyszłam na chłodne nocne powietrze przed głównym wejściem hotelu, ale zamiast ulgi, niespokojne gorąco przebiegło przez moje żyły – gorętsze, ostrzejsze niż wcześniej. Toksyna z dymu mgławicowego działała głębiej, niż przewidywałam, zatapiając pazury w mojej krwi.
Dym zmieszany z wiedźmim eliksirem ogr
















