Punkt widzenia Frei
Wyszłam z biura dyrektorów linii lotniczych i zamarłam w pół kroku. Byli tam – Caelum i Aurora, idący ramię w ramię. Unosił się wokół nich zapach kolacji, przyziemny ślad ludzkiej rutyny, ale pod nim napięcie między nami trzaskało jak naelektryzowana sierść w stanie gotowości.
Nasze spojrzenia się spotkały – trzy wilki mierzące się wzrokiem w korytarzu. Planowałam ich wyminąć,
















