POV Freyi
Oczy Jocelyn Thorne zwęziły się, a subtelny cień niezadowolenia przemknął po jej zazwyczaj opanowanej, złocistej twarzy. Stanęła przede mną, wciąż z uprzejmym uśmiechem, ale czułam napięcie kłębiące się pod tą maską.
– Powiem jasno – rzekła, a jej głos był cichy, lecz jadowity. – Dla Silasa jesteś nikim. On nigdy nikogo nie pokocha.
Nie drgnęłam. Moja wilczyca zawarczała cicho w mojej pi
















