Głos Eleanor był zachrypnięty z wściekłości, choć każde słowo sprawiało, że siniaki na jej policzkach pulsowały bólem.
– To wszystko – każda rana, każdy wstyd – to wina tej nędznej Freyi Thorne. Mówiłam od początku, Caelum, nigdy nie powinieneś był żenić się z kobietą taką jak ona!
Z jej słów kapał jad, ale Caelum nie mógł ich już znieść. Wilk w nim wezbrał, niespokojny i rozwścieczony.
– Dość! –
















