Punkt widzenia Freyi
Gdy Caelum wbił pięty w boki swojej cienistej bestii i pogalopował za Aurorą, stałam pośrodku obsydianowej areny, oszołomiona.
Naprawdę wierzył, że poszłam tu za nim? Że tropiłam go jak jakaś zdesperowana omega w rui?
Moje pazury swędziały.
Obok mnie Lana niemal zawarczała, a w jej idealnie umalowanych oczach zapłonął ogień. – Co, do dziewięciu piekieł, jest nie tak z tą dwójk
















