Niepokonana Luna

Niepokonana Luna

Autor: Aeliana Thorne

Rozdział 6
Autor: Aeliana Thorne
2 mar 2026
Perspektywa Freyi Zbladła. – Sto milionów, zgoda – warknęła. – Lepiej się nie wycofuj. W chwili, gdy Lady Eleanor wyszła, trzaskając za sobą drzwiami, zostałam sama w chłodnej ciszy posiadłości Caeluma. Moja wilczyca poruszyła się pod skórą – tym razem nie z żalu, lecz w bezruchu. W jasności umysłu. Nie podpisałam tylko kontraktu. Podpisałam wyrok śmierci na każdą iluzję, której kiedyś się trzymałam. Nie było już odwrotu. Koniec z cierpliwością. Koniec z cichą godnością. Tylko prawda. Tylko wolność. I zemsta, serwowana na zimno pod księżycem wyżyn. Tego samego dnia, nieco później, spotkałam się z moją najlepszą przyjaciółką, Laną, na Rynku Cieni Księżyca. Ścisnęła mnie za ramię. – Długo ci to zajęło. Cała wataha patrzy, jak Caelum i Aurora obnoszą się publicznie ze swoją tanią operą mydlaną. Byłaś dla niego zbyt dobra. – To już nie ma znaczenia. Wkrótce będę wolna. – A co z prochami? – Gdy rozwiązanie małżeństwa stanie się oficjalne, zabieram je do domu. Na wyżyny. Tam, gdzie się urodzili. Przed kolacją trafiłyśmy do cichej jadalni w Upper Crescent. Zaledwie usiadłyśmy, usłyszałam śmiech z sąsiedniej loży – a po nim głos, od którego żółć podeszła mi do gardła. – Caelum, kiedy ceremonia Luny z Aurorą? Nie zapomnij nas zaprosić. Inny głos zachichotał. – Freya? Ona była nikim. Pewnie jakaś Omega wykształcona w ciemnym zaułku. Gdyby Caelum nie rzucił jej resztek, wyłaby w rynsztokach. – Aurora to prawdziwa zdobycz. Królewskie szkolenie. Pierwsza kobieta dowódca lotów. Jej imię jest już w rejestrach Rady. Ścianka działowa między nami tłumiła ich głosy, ale nie wystarczająco. Lana zawarczała obok mnie, a jej pazury drgnęły. – Wydrapię im gardła. – Nie – powiedziałam cicho. – Mówią o mnie. Ja się tym zajmę. Wstałam, obeszłam przegrodę – i uśmiechnęłam się. – Po co czekać na ceremonię Luny? Pozwólcie, że wzniosę toast już teraz. Każdy samiec przy stole zamarł. Caelum podniósł wzrok, a w jego oczach zamigotało poczucie winy. Za późno. Wilczyca we mnie skończyła z czekaniem. Odzyskiwałam swoje imię – zaczynając od teraz. Zmrużyłam oczy, patrząc na Caeluma. – Nie mów mi, żebym się uspokoiła. Oczerniali mnie prosto w twarz, a ty stałeś i na to pozwalałeś. Brwi Caeluma ściągnęły się. – Freya, nie rób scen. Tylko żartowali. Nie mieli nic złego na myśli. Nie mieli nic złego na myśli? Wpatrywałam się w niego, a z moich ust wyrwał się zimny śmiech. – Więc co, mam klęknąć, spoliczkować się i przeprosić, że w ogóle za ciebie wyszłam? Czy to w końcu uznałbyś za „krzywdę”? Zesztywniał na tę kpinę, a ja nie przeoczyłam błysku niepokoju u jego tak zwanych przyjaciół. Nawet Aurora wyglądała, jakby połknęła cytrynę. Caelum sięgnął po mój nadgarstek. – Porozmawiajmy na osobności. Nie tutaj. – Nie. Porozmawiamy tutaj, na oczach wszystkich, którym tak rozpaczliwie próbujesz zaimponować. – Wyrwałam się z jego uścisku. – Ty i Aurora zasługujecie na siebie. Jedno to kłamliwy oszust, drugie jest dumne z bycia kochanką. Mam nadzieję, że Bogini Księżyca obdarzy was dwoje błogosławioną więzią partnerską – najlepiej taką, która parzy. Jego twarz pociemniała jak front burzowy. Aurora zbladła. Wtedy odezwał się Ryker, tonem ociekającym pogardą. – Freya, kim ty do cholery myślisz, że jesteś, żeby tak mówić do Aurory? Co ty masz, czego ona nie ma? Jesteś bezimienną sierotą, która pewnie ledwo prześlizgnęła się do podrzędnej akademii szkoleniowej. Caelum nie kocha Aurory, ale na pewno, do diabła, nie kocha takiego kundle jak ty. – Uważaj na słowa! – Lana, niech będą dzięki bogom za nią, wystrzeliła jak pożar, gotowa do walki. – Freya ukończyła Akademię Bojową Halston jako najlepsza na roku. Przez salę przetoczyła się fala drwin. – Błagam. To najlepsze kłamstwo ze wszystkich. Jakby ktokolwiek z Halston skończył, bawiąc się w Lunę dla watahy, która nawet jej nie szanuje. Halston. Sama ta nazwa powinna była ich uciszyć. To nie była zwykła akademia – to była najbardziej prestiżowa instytucja bojowa w świecie wilkołaków. Miejsce, gdzie wykuwano tylko najdziksze, najszybsze i najbardziej zdyscyplinowane wilki. Większość wychodziła stamtąd jako wojownicy. Nieliczni jako legendy. – Lana, nie. Nie są tego warci – powiedziałam, powstrzymując ją. Potem przeniosłam wzrok na Aurorę, kąciki moich ust uniosły się. – Nie musisz kłamać, Auroro. Moje kwalifikacje nie wymagają twojej aprobaty. Oczy Aurory zwęziły się. Była zmieszana – a to mówiło mi, że wygrywam. Oczekiwała, że załamię się pod presją, że się zachwieję. Nie zrobiłam tego. Wtedy jej wzrok przeskoczył na wejście do restauracji. Ktoś właśnie wszedł. – Profesorze Hawthorne! – zawołała Aurora, promieniejąc jak szczeniak. – Co za zbieg okoliczności! Starszy mężczyzna zatrzymał się, po czym skinął uprzejmie głową. – Aurora. Minęło sporo czasu. Uśmiech Aurory stał się szerszy. – Nadal uczy pan w Halston, prawda? Mamy tu kogoś, kto twierdzi, że jest jedną z pańskich absolwentek. Może pomoże nam pan wyjaśnić prawdę. Wszystkie oczy zwróciły się na mnie, większość błyszczała w oczekiwaniu na zdemaskowanie kłamstwa. Postąpiłam krok naprzód, spokojna i opanowana. – Profesorze Hawthorne. Dobrze pana znowu widzieć. Zamrugał, po czym uśmiechnął się szeroko, podchodząc, by poklepać mnie po ramieniu. – Cóż, to dopiero niespodzianka. Minęły lata, Freyo. Słyszałem o Arthurze i Myrze. Tak mi przykro. – Dziękuję – powiedziałam cicho. Przy stole zapadła cisza. Usta Aurory otworzyły się. – T-ty ją znasz? – Oczywiście. Była moją studentką. Najlepszą na roku. Kiedy dołączyła, pobiła rekordy wstępne akademii. Nawet Starszyzna zwróciła na to uwagę. szepty rozeszły się po sali jak ogień. Aurora siedziała zamrożona, cała jej wcześniejsza buta odpłynęła z jej twarzy. Jej palce drżały na kieliszku z winem.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki